Marks pod rękę z Berlusconim

Antywolnościowe przepisy ustawy turystycznej, które musimy bezwzględnie zlikwidować, często nazywam komunistycznym reliktem w polskim prawie. W dyskusjach – jak choćby ostatnio tutaj zarzuca mi się dorabianie ideologii, przesadę, itp. Czyżby?  

Wydarzenie polityczne, które właśnie podgrzało dyskusję o reglamentacji zawodów (a przy okazji zwiększyło liczbę odwiedzin na tym blogu), to przygotowywany w Ministerstwie Zdrowia projekt ograniczenia dostępu do 23 zawodów okołomedycznych.  

No cóż, źle postępujący masażysta czy opiekunka do dziecka może wyrządzić człowiekowi niepomiernie większą i trwałą szkodę, niż przewodnik turystyczny, który pomyli jakąś datę. Ale mimo to atak na tę projektowaną ustawę jest imponujący. Krytykują ją zarówno niektórzy PO-wcy  jak i opozycja. Poseł Girzyński z PiS na swoim blogu nie szczędzi określeń Marks, Engels, Lenin, Trocki i Mao Zedong, razem wzięci nie wpadliby na POmysł wprowadzenia tak komunistycznych przepisów!. Daleki byłem od pro-PiS-owskich sympatii. Obciach zrobiony przez Kaczyńskich mocno zaszkodził wizerunkowi Polski i realnie przyczynił się do spadku turystycznych odwiedzin w naszym kraju. Nie wierzycie? posłuchajcie krótkiego wywiadu:  

Ale cóż, okazuje się że w sprawach ustawodawczych także niektórym PiSowcom nie brakuje rozsądku. Dzięki czemu ustawa może przepaść, podobnie jak parę miesięcy temu projekt licencjonowania stu iluś zawodów rzemieślniczych. A przecież kucharz bez uprawnień może klienta otruć, a fryzjer obciąć ucho.

Zaś wracając do dyskusyjki na regionalnym krakowskim forum: rozbraja mnie przytaczany po raz tysięczny slogan „a bo w miastach Włoch też można dostać mandat”. Abstrahując od prawdziwości argumentu… co ich wszystkich napadło, żeby akurat w tej branży wzorować się nie na Berlinie, Amsterdamie, Bazylei, Dublinie itp. tylko na kraju w którym panują nawet nie quasi- tylko po prostu mafijne układy. Kraju, który w mediach kojarzy się dziś z tonami śmieci zasypującymi Neapol. Proszę sobie wyobrazić polityka, który idzie do wyborów z hasłem „zbudujmy drugie Włochy!”. Śmieszne, prawda?  

Niestety, nie wszystkim do śmiechu. Jestem na tropie dramatycznej historii prześladowanego przez straż miejską amerykanina-rowerzysty i zgodnie z obietnicą dokładniej ją opiszę. Tyle że w związku z wyjazdem – dopiero za tydzień.

Możliwość komentowania jest wyłączona.