Druga Irlandia? wolne żarty…

Witam ponownie po dłuższej przerwie. Od tygodni czekam, aż tradycyjnie na wiosnę w mediach pojawią się jakieś kolejne rzekome „afery” i newsy o polowaniach na „nielegalnych przewodników”.  A tu nic, cisza! Blog jest nadal odwiedzany, cieszę się że służy jako źródło informacji, a dla niektórych zapalczywych urzędasów jest być może przestrogą przed publicznym ośmieszeniem się.

Za to sporo czyta się ostatnio o czekającej nas fali powrotów z emigracji zarobkowej z Wlk. Brytanii. Młodzi ludzie, po odpracowaniu iluś tam lat czy miesięcy na przysłowiowym zmywaku, zwierzają się z myśli o powrocie w rodzinne strony i zainwestowaniu w niewielki biznes typu knajpka, zakład usługowy. Doświadczyli liberalnego stylu życia i braku biurokratycznych barier w rozwijaniu niszowej działalności. Kto wie ilu z nich wpadło na pomysł założenia niewielkiego biura turystycznego – jakich tysiące jest na zachodzie – organizującego wyjazdy tematyczne dla lokalnej społeczności, czy też tworzącego ciekawe oferty dla gości odwiedzających jakiś region Polski. Wyobrażam sobie ich szok i niedowierzanie, kiedy okaże się że w Polsce nie mogą niczego zrobić bez zawiłych formalności, długich kursów i egzaminów. Bez upokarzających procedur przed urzędnikami, których uprawnienia i legitymacja do stanowienia nadzoru nad innymi pochodzą niejednokrotnie z czasów komunistycznych.

W tym kontekście przedstawiam kolejny wywiad z fachowcem od turystyki, z wysp brytyjskich właśnie. Geoff Vaughan jest specjalistą d/s szkolenia kadr w Explore Worldwide Ltd. – jednym z największych biur podróży przygodowych (wysyłają rocznie ok 40 tys. klientów do 100 krajów świata). W Krakowie prowadził trzydniowe wykłady – tego rodzaju krótkie, wewnętrzne kursy, jak już pisałem – są normą jeśli chodzi o praktykę przysposobienia do pracy pilotów w krajach zachodnich. Resztę usłyszycie w rozmowie.