Ucieczka do edenu odc. 2: Polska jak Maroko.

Przez ostatnie kilka dni miałem dużo innych zajęć i nie dodawałem notek, ale proszę o cierpliwość – szereg zapowiadanych, ważnych materiałów wkrótce się tu ukaże. Dziś takie naturalne uzupełnienie, oczywiste dla każdego, kto podróżuje po świecie: system paternalistycznego licencjonowania przewodnictwa, dzielenia przewodników na „legalnych” i „nielegalnych” to norma nie unijnej Europy, tylko arabskich krajów trzeciego świata. Co luzaccy przybysze z zachodniej cywilizacji traktują jako pożyteczny element lokalnego kolorytu pisząc np. Nielegalni przewodnicy nigdy nie prowadzą do największych meczetów, medres i suków, gdzie szanse wpadki są zbyt duże. Zamiast tego kluczą bocznymi uliczkami pokazując swoim klientom to, co najciekawsze – codzienne życie mieszkańców 250 tysięcznego starego miasta. Do tego są trzy razy tańsi od licencjonowanych. Wybór jest prosty. Wyruszamy spod Bab Bu Dżelud i szybko wkraczamy w labirynt bocznych uliczek, przejść, bram, podwórek i wszelkiej maści zakamarków. Mohammad opowiada o mieście, jego historii, mieszkańcach, o swojej rodzinie i pracy. Nie jest łatwo, sporo ryzykuje wykonując swoją profesję. Wszędzie czają się nieumundurowani agenci, a karą za oprowadzanie turystów bez licencji są dwa lata więzienia. Z czegoś trzeba jednak żyć. (Więcej tutaj.)

O „swobodnym” podejściu do ochrony praw człowieka w Maroku pisze także dzisiejsza prasa. Mamy więc kolejny kraj,  na którym wzorują się nasze władze miejskie i wojewódzkie, straże miejskie itp. Kolejny świetlany obiekt aspiracji naszych przewodników-frustatów  a właściwie w dużej części przewodniczek-frustratek, bo o ile pamiętam to głównie kobiety – kierowniczki stowarzyszeń przewodnickich najgłośniej awanturują się  w mediach, pomstując na „nielegalnych”. No ale tu się jednak wkrada pewien szkopuł. Skoro już się tak wzorować – wszakże wiemy jaka jest pozycja kobiety w tych krajach. Zawodowe włóczenie się po mieście z obcymi cudzoziemcami to coś, co jest dla muzułmanki niewyobrażalne. Więc jak? Może chociaż, drogie panie -  pozakładamy czadory? 

Możliwość komentowania jest wyłączona.